piątek, 26 sierpnia 2011

Egzamin 1973

Mieliśmy  na roku kolegę Władka, który był i jest tematem opowieści wszystkich koleżeńskich spotkań przez ostatnie 35 lat.

1974 r. – ślub kolegi

    W pokoju akademika mieszkamy w trójkę. Kolega się żeni, mamy dziewczyny, widzimy się codziennie i znamy od lat.

    Jeden wrócił z wyprawy w Himalaje, nabawił się tam jakiejś choroby, miesiąc leżał w szpitalu w Kabulu (wtedy nie wiedziałem gdzie to jest, dziś wiedzą wszyscy).
    Po powrocie z wyprawy zasłynął z nieprzytomności, zdarzało mu się założyć dwie skarpety na jedną nogę i temu podobne. Wtedy nie wiedzieliśmy co z nim jest, po latach dowiedziałem się, że chyba miał kłopoty z cukrzycą i miewał chwile zapomnienia.

  Ślub kolega bierze w Pałacu Ślubów przy Podwalu (za fosą), - godzinę ustalono równo na 13 ale ceremonia się opóźnia , o dobre pół godziny bo poprzednie pary marudzą i wesele rozpoczynają w urzędzie.  Wreszcie poprzednicy wychodzą z sali, my wchodzimy.    W tym momencie  wpada z ogromnym bukietem nasz kolega,  krzycząc po wojskowemu „ przejście!” „przejście!”,  wpada  w środek wychodzących ,obejmuje Pannę Młodą i obcałowuje gdzie się  da.
 Co tam obcałowuje, bierze w pół i podnosi do góry, obraca, składa życzenia po studencku
 – żałuje, że to nie on jest  tym szczęśliwcem oraz podobne  i nagle spostrzega, że to chyba nie ta.

W tamtym  towarzystwie niebywała konsternacja , kolega nie wie jak ma się zachować jednak  nie daje po sobie niczego poznać i jak gdyby nigdy nic - ulatnia się.

Obserwuję poprzedników -

Pan Młody pyta   -  co to za jeden?
Ona                     -  nie wiem
Pan Młody           - jak to nie wiesz?
Ona                     -  pierwszy raz go widzę
Pan Młody           - jak to?

Wtrąca się matka Panny Młodej i pyta Młodego:

                            - to ktoś od Was?
                            - Młody mówi, że pierwszy raz go widzi.

Kolejka gości z kwiatami i kopertami zamiera  –  teściowe  robią dochodzenie.

Podchodzę i mówię, co i jak, że to nieporozumienie , Młoda  szczęśliwa uznaje to za dobrą wróżbę , Młody robi dobrą minę do złej gry.

Wchodzę do środka, gdzie już trwa nasza ceremonia – odprowadza mnie wzrok Pana Młodego.

Rocznica powstania – 1 sierpnia 1975 r.

17 kompania Wyższej Szkoły Oficerów Rezerwy WSOW Zmech we Wrocławiu, w 1-szym plutonie jest grupa podchorążych z Warszawy po SGPiS (obecne SGH).
Miesiąc wcześniej Szef Kompani odczytał rozkaz w którym napisano, że jestem odpowiedzialny za życie kulturalne kompanii (organizacja czasu wolnego).

Z-ca dowódcy Kompanii d/s politycznych oczekiwał, że będę mobilizował podchorążych do aktualizacji gazetki ściennej, gdzie wieszano wycinki z „Żołnierza Wolności” oraz będę wywieszał co tydzień informację o pozycjach programu TV.

Zmieniam zwyczaje - program tak, ale gazetka nie.Jest mi łatwiej, bo drogę przetarł już podchorąży Jacek Weksler ( późniejszy dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu i Teatru TV ), który zorganizował z SOR-owców grupę teatralną i na scenie w koszarach wystawiał ambitne rzeczy. Redakcję gazetki przejęli podchorążowie zawodowi.

Organizuję grupowe wyjścia do teatru, opery, kina.Ciągnie mnie do warszawiaków, stanowią elitę, to widać, zaprzyjaźniam się z ich liderem Markiem Orzechowskim ( późniejszym wieloletnim korespondentem TVP z Brukseli ).

 Marek zaprasza mnie na spotkanie 1 sierpnia w rocznicę wybuchu powstania.

Zamykają świetlicę od środka, jest gitara i pieśni powstańcze. Wstyd, znałem setki piosenek studenckich (dlatego mnie zaprosili), ale z powstańczych tylko dwie lub trzy –„Hej chłopcy” i „Warszawskie dzieci” i to zdaje się tylko refren. Oni znają dziesiątki. Mają bimber, jeden nalewa do szklanek i usiłuje zapalić, nie chce się palić, wypijamy i toczymy długie rozmowy.
Taki jeden blondyn pyta mnie co myślę o powstaniu -mówię jak mnie uczyli, że niepotrzebne, że szkoda ludzi, mniej więcej tak jak dzisiaj mówi minister Sikorski. Potem przepytuje mnie na temat 56 roku na Węgrzech. Wiedziałem o rozruchach, ale nie wiedziałem że tam zginęło 20 tys. ludzi.

Niżej  linki  do  pieśni  które  wóczas  śpiewaliśmy  - kliknij :

http://youtu.be/wgbNhNTT7zM

http://youtu.be/xrqXyI9xq-4

http://youtu.be/wBBoFjUDSjA

http://youtu.be/a7LkaW4Uw9

Pamiętam jak powiedział ze rozruchy to były w 56 w Poznaniu i dlatego tylko rozruchy, a nie jatka jak na Węgrzech bo wcześniej było powstanie w 44 w Warszawie.
Pierwsze spotkania z prawdziwą historią były  właśnie wtedy, zaczynałem na nowo się jej uczyć

Jeszcze  ciekawostka -  śpiewa Chór  Aleksandrowa  - ciekawe  kto  zaakceptował  te  tańce  do " Maków " ,  a  działo  się to  już  za  demokracji  ( uwaga  z  07 08  2014)

http://youtu.be/HmGVg7Nw1XM

Nałóg

Mam nałóg - muszę czytać, to po ojcu, ojciec czytał zawsze, co dzień, w każdej wolnej chwili. Miał siedmiohektarowe gospodarstwo, konie, krowy, świnie, owce, kury, króliki – to wszystko obrabiał i obrządzał w dzień. Po nocach stróżował w Fabrykach Mebli -„na służbie” jak mawiał siedział i czytał.

Ojciec w swoim życiu przeczytał setki książek, kiedyś to policzyłem, samych tytułów Kraszewskiego przeczytał ponad trzydzieści. Najpiękniejszą książką na świecie według ojca była "Chata za wsią ", na drugim miejscu stawiał „Hrabiego Monte Christo”. Przeczytał Londona, Maya, z Polaków całego Sienkiewicza, Prusa, Reymonta. Znał wszystkie kolędy, jakie były w książeczce do nabożeństwa. Lubił muzykę ludową, nie lubił „brzdąkania” tj. muzyki poważnej, nie znosił poezji łącznie z naszymi wieszczami.

Sądzę, że już od urodzenia słuchałem jak jesiennymi i zimowymi wieczorami czytał na głos dla mamy książki. Przez całe dziecinne lata zasypiałem słuchając ojcowskiego czytania.

Poza ojcem nigdy nie widziałem na wsi nikogo, kto by jeszcze czytał książkę. Dziadek czytał, ale „Gromadę”, listonosze rozwozili również „Przyjaciółkę” i zapewne ktoś to czytał. Zanim nauczyłem się czytać znałem bardzo, bardzo dokładnie „Hrabiego”, „Krzyżaków” i częściowo „Trylogię”.

Jest rok 1961 (może 1962) – pilnuję krów, które pasą się na PGR-owskiej łące leżącej przy polnej drodze między Olszyną Dolną a Kościelnikami. Kilka razy dziennie przejeżdża wywrotka STAR załadowana brykietami węgla z wytwórni w Olszynie do cegielni w Kościelniku. Między brykiety, od czasu do czasu wrzucano jakieś gazety lub książki, które lądowały w paleniskach cegielni. Droga zawsze była wyboista (dopiero w ubiegłym roku wójt Gminy Lubań się zlitował i położył asfalt), z wywrotki spadały brykiety i makulatura. Jednego razu spadła książka. Była oberwana z przodu i z tyłu, ale jeden rzut oka i już wiem, to drugi tom „Potopu”. Pierwsza z niewydartych stron to sytuacja, gdy Babinicz porwał księcia Bogusława.

Myślę, że książkę znalazłem gdzieś około czwartej po południu. Krowy z pastwiska miałem spędzić około ósmej wieczorem. Minęła ósma, dziewiąta, zrobiło się ciemno, wyszedł księżyc, minęła dwunasta w nocy, krowy niewydojone leżą w PGR-owskich kartoflach, a ja wciąż czytam, nie mogę się oderwać.

W końcu około pierwszej w nocy krowy same idą do domu, dwieście metrów ja za nimi, czytam po drodze w świetle księżyca. Domownicy szukali mnie od kilku godzin. W końcu doszli do wniosku, że bydło zarekwirował kierownik PGR, co już się zdarzało jak pasałem na jego łąkach, a mnie nie ma, bo się boję lania za to, że się dałem kierownikowi złapać.

Doskonale wiedziałem, że moje postępowanie to skrajna nieodpowiedzialność i skończy się wielkim laniem (mieliśmy już wówczas drugą mamę, która była macochą jak z bajki), widziałem jak bydlęta się męczą, bo czas dojenia minął pięć godzin wcześniej, a mimo to chęć czytania była silniejsza.

Nałóg to straszna rzecz.

Mały, biały pies


Mam małego białego psa. Przez ostatnie 20 lat zawsze miałem dwa psy – gospodarskie, zwolnione z podatku jak na rolnika przystało. Był czas, że miałem małego kundla, który dla niepoznaki nazywał się Brytan oraz pięknego bernardyna Branda – wierną kopię Betowena ze znanego filmu.

Kiedyś oba mi uciekły. Okleiłem ogłoszeniami okoliczne miejscowości i po trzech dniach ktoś je zauważył na granicy w Miłoszowie. Brand był tak zmęczony, że o własnych siłach już się nie mógł podnieść, natomiast Brytan chciał iść dalej do Czech, ale nie miał ważnego paszportu.

piątek, 19 sierpnia 2011

III kw. - 1. Informacja na temat zaawansowania prac w gminach w zakresie opracowań

...

2011.08.19 - porządek posiedzenia Komisji

XIV

1. Przyjęcie protokołów z poprzednich posiedzeń Komisji.
2. Informacja na temat zaawansowania prac w gminach w zakresie opracowań:
1) studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego z uwzględnieniem dokonanych lub zamierzonych przekształceń funkcji terenów w kierunku:
a) zalesień,
b) dopuszczenia lokalizacji farm wiatrowych.
3. Opiniowanie projektów uchwał kierowanych na sesję Rady Powiatu Lubańskiego.
4. Sprawy różne.

[Protokół]

czwartek, 30 czerwca 2011

2011.06.30 - porządek posiedzenia Komisji

XI

1. Opiniowanie projektów uchwał kierowanych na sesję Rady Powiatu Lubańskiego.
2. Sprawy różne.


[Czytaj protokół z posiedzenia Komisji >>]


Ocena przebiegu Komisji przez przewodniczącego


Komisja zaopiniowała  8 projektów uchwał przygotowanych na sesję  Rady przez Zarząd [CZYTAJ] projekty zaopiniowano jednogłośnie , za wyjątkiem  skargi na  działalność  Dyrektora Zespołu  Szkół Ponadgimnazjalnych im.  Adama Mickiewicza w Lubaniu która przeszla przy 1 głosie wstrzymującym się.

piątek, 17 czerwca 2011

II kw. - 2. Gospodarowanie systemem selektywnej zbiórki oraz segregacja odpadów w powiecie lubańskim

 Wyjazdowe posiedzenie Komisji , odbyło się w  Centrum Utylizacji Odpadów Gmin Łużyckich  w Lubaniu.

Informację  przygotował  Prezes  Zakładu Gospodarki i Usług Komunalnych  w  Lubaniu
 Michał Turkiewicz. [Czytaj]

  Członkom Komisji przedstawiono prezentację multimedialną pokazującą  zakład oraz zamierzenia  inwestycyjne  na przyszłość .
Dotychczasowe dokonania  dyrekcji  przedsiębiorstwa  robią wrażenie , technologia segregacji  oraz składowania odpadów w wyrobisku po byłym kamieniołomie dają  gwarancję gospodarowania zgodnie z wymogami unijnymi.
Zamierzenia inwestycyjne na lata 2012 -13 w zakresie budowy kompostowni i instalacji do  produkcji kompostów  ( albo paliwa alternatywnego )  jeżeli zostaną zrealizowane sprawią ,że będzie to  Zakład zajmujący się odpadami w sposób kompleksowy.

Proszę o komentarze , uwagi ,propozycje na blog

II kw. - 3. Sprawozdanie z realizacji budżetu za 2010 rok

...

2011.06.17 - porządek posiedzenia Komisji

X

1. Przyjęcie protokołu z poprzedniego posiedzenia Komisji.
2. Gospodarowanie systemem selektywnej zbiórki oraz segregacja odpadów w powiecie lubańskim. Posiedzenie wyjazdowe – funkcjonowanie Centrum Utylizacji Odpadów Gmin Łużyckich w Lubaniu:
1) obecna praktyka,
2) zadania w zakresie dostosowań prowadzonych działań do zmieniających się przepisów.
3) nowy system gospodarowania odpadami komunalnymi na terenie powiatu lubańskiego.
3. Sprawozdanie z realizacji budżetu za 2010 rok.
4. Opiniowanie projektów uchwał kierowanych na sesję Rady Powiatu Lubańskiego.


piątek, 20 maja 2011

II kw. - 4. Informacja z działalności Inspekcji Ochrony Roślin na terenie powiatu lubańskiego w 2010 roku

...

2011.05.20 - porządek posiedzenia Komisji

IX

1. Przyjęcie protokołu z poprzedniego posiedzenia Komisji.
2. Informacja z działalności Inspekcji Ochrony Roślin na terenie powiatu lubańskiego w 2010 roku.
3. Sprawozdanie z realizacji budżetu za 2010 rok.
4. Opiniowanie projektów uchwał kierowanych na sesję Rady Powiatu Lubańskiego.
5. Sprawy różne.

[Czytaj protokół z posiedzenia Komisji >>]

czwartek, 28 kwietnia 2011

II kw. - 1. Ocena wykonania planu Powiatowego Zarządu Dróg za 2010 rok

...

2011.04.28 - porządek posiedzenia Komisji

VIII

1. Przyjęcie protokołu z poprzedniego posiedzenia Komisji.
2. Ocena wykonania planu Powiatowego Zarządu Dróg za 2010 rok.
3. Plan rzeczowy na 2011 r. oraz zamierzenia (potrzeby) na lata 2011-2013.
4. Opiniowanie projektów uchwał kierowanych na sesję Rady Powiatu Lubańskiego.
5. Sprawy różne.

[Czytaj protokół z posiedzenia Komisji >>]